Wielka Brytania wreszcie weszła do Europy nadając swojemu prawu autorskiemu bardziej kontynentalny kształt.

Jakkolwiek lubimy być sceptyczni wobec polskiej ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, w Wielkiej Brytanii wciąż nielegalne jest to, co rozumiemy (i cenimy sobie) pod pojęciem dozwolonego użytku. Są to przeważnie martwe przepisy, ich respektowanie funkcjonuje na znikomym poziomie, przeciętny mieszkaniec Londynu, Glasgow czy Manchesteru przeważnie nie zdaje sobie nawet sprawy z ich istnienia. Tym niemniej tak prozaiczne czynności jak zgranie płyty audio do formatu MP3 czy odbicie sobie samemu fragmentu własnego egzemplarza książki mogły narazić Brytyjczyka na konsekwencje prawne.

W nowelizacji jest tylko jeden szkopuł. Pomimo początkowych zapowiedzi nie będzie ona póki co skuteczna wobec wszystkich Brytyjczyków, a jedynie osób niepełnosprawnych. Na gruncie korzystania z utworów niepełnosprawność może tworzyć potrzebę stworzenia wielu udogodnień – napisów dla filmów, przeniesienia papierowych książek do wersji elektronicznej, stworzenia amatorskich audiobooków, itd. Od tej pory tworzenie takich kopii i rozpowszechnianie ich będzie dozwolone, ale tylko pod warunkiem, że tego typu wariantów nie ma jeszcze w tradycyjnym obrocie!

Szczególne traktowanie osób niepełnosprawnych na gruncie prawa autorskiego znajduje odzwierciedlenie nie tylko w elementarnej przyzwoitości, ale również przepisach prawa. Zwracano na to uwagę w Rezolucji ONZ nr 48/96 z dnia 20 grudnia 1993 r., niektóre przepisy polskiej Konstytucji nakazywałyby sprzyjającą niepełnosprawnym interpretację ustawy. Wreszcie, nawet zgodnie z art. 5 ust. 3b surowej Dyrektywy 2001/29/WE na gruncie ochrony własności intelektualnej niektórym grupom społecznym przysługują dodatkowe przywileje.  W polskim prawie autorskim dostosowanie się do jej treści znalazło wyraz w nowelizacji sprzed dekady:

Art. 331. Wolno korzystać z już rozpowszechnionych utworów dla dobra osób niepełnosprawnych, jeżeli to korzystanie odnosi się bezpośrednio do ich upośledzenia, nie ma zarobkowego charakteru i jest podejmowane w rozmiarze wynikającym z natury upośledzenia.

Na szczęście, przepisy dotyczące dozwolonego użytku prawdopodobnie wkrótce zostaną uchwalone dla wszystkich Brytyjczyków, a do dopełnienia formalności brakuje w zasadzie przegłosowania sprawy przez tamtejszy Parlament. Sprawa jest naprawdę pilna, ponieważ na chwilę obecną obywatele Zjednoczonego Królestwa są bardzo ograniczeni w swoich prawach, potrzebują formalnych zezwoleń nawet dla prawa cytatu czy stworzenia parodii, a mówimy przecież o ojczyźnie jednego z bardziej specyficznych rynków poczucia humoru i Monthy Pythona.

Tradycyjnie już liberalizacja tych przepisów budzi wątpliwości, a nawet opory lokalnej branży kreatywnej. Dla budżetu Wielkiej Brytanii ma być jednak strzałem w dziesiątkę, analitycy spodziewają się dodatkowych 31 milionów funtów przychodu pozyskanych dzięki urządzeniom i usługom niezbędnym do dokonywania kopii. [TorrentFreak]

Fot. tytułowa: E01/Flickr ze zmianami, CC BY-SA 2.0