Sąd Rejonowy z Bydgoszczy wydał ciekawy wyrok (sygn. akt VI K 445/13/MK) w kontekście wciąż budzącego wielkie kontrowersje – szczególnie w sieci – art. 212 kodeksu karnego, czyli występku zniesławienia.

Oskarżony Witold K. za jednej ze stron internetowych związanych z rynkiem pracy zarzucał swojemu byłemu pracodawcy mobbing, złe warunki pracy i rażące niedopatrzenia, w wyniku których doszło do wypadku prowadzącego do pogorszenia stanu zdrowia człowieka legitymującego się już wcześniej stopniem niepełnosprawności. Na skutek obniżonej sprawności pracodawca zdecydował się rozwiązać umowę ze wspomnianym Witoldem K., a z czasem – w reakcji na jego opinie trafiające do sieci – złożyć powództwo w związku z dopatrzeniem się przesłanki zniesławienia.

§ 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

W marcu 2013 roku bydgoski sąd przychylił się do uwag powoda i nałożył na Witolda K. grzywnę w wysokości 1200 złotych. Pozwany zdecydował się jednak złożyć skargę na tamten wyrok i była to słuszna decyzja, ponieważ po ponownym zbadaniu sprawy, sąd ostatecznie uniewinnił oskarżonego.

Sąd zauważył, że w internetowych wypowiedziach padały słowa takie jak „polskie obozy pracy”, które miały charakter wypowiedzi ocennych, a nie możliwego do zweryfikowania pod kątem prawdziwości operowania faktami, co wydało się kluczowe  z punktu widzenia interpretacji art. 212 KK. Sąd podkreślił również, że wolność wypowiedzi w demokratycznym społeczeństwie nie może ograniczać prawa do oceny byłego pracodawcy czy przestrzegania potencjalnych pracowników przed firmą, z którą wiążą nas negatywne doświadczenia zawodowe.

Wyrok, który wciąż jeszcze jest nieprawomocny, przez niektóre środowiska, w tym zaangażowaną w sprawę Helsińską Fundację Praw Człowieka, został obwołany jako tryumf wolności słowa w internecie. Choć w pewnych sytuacjach taka interpretacja przepisu rzeczywiście może być słuszna, osobiście pozostaję nieco większym sceptykiem względem pobłażania „odważnym”, często nieprzebierającym w słowach internautom. Z drugiej jednak strony należy pamiętać, że od lat trwa dyskusja czy konstrukcja „zniesławienia” jest w kodeksie karnym w ogóle potrzebna. W wielu wypadkach o wiele lepszym i skutecznym rozwiązaniem wydaje się prawnocywilne powództwo z tytułu naruszenia dóbr osobistych.

Fot. tytułowa: Jon Worth/Flickr  ze zmianami, CC BY 2.0