Prawo Nowych Technologii

piractwo

Viewing posts tagged piractwo

Polacy rozdają swoją grę „This War of Mine” za darmo… piratom

Być może nie pamiętacie lub rynkiem gier video nie interesujecie się szczególnie mocno, ale były takie czasy, że polskie gry w zdecydowanej większości były jak współczesne polskie komedie – złe lub bardzo złe. W ciągu ostatniej dekady wiele się w tej kwestii zmieniło, a Polacy nie tylko tworzą świetne, dopracowane produkcje, ale na dodatek radzą sobie z PR-em lepiej niż korporacje o budżetach promocyjnych sięgających nawet setek milionów dolarów.

Read More

O tym jak twórcy Game Dev Tycoon zakpili sobie z piratów

To dopiero historia! Jak wiadomo, choć niektórzy posiłkują się badaniami zdającymi się temu przeczyć, piractwo komputerowe jest powszechnie nielubiane przez twórców oprogramowania. Autorzy Game Dev Tycoon – gry polegającej na zarządzaniu firmą produkującą… gry – postanowili solidnie zakpić sobie z piratów.

Żart wyszedł im znakomicie do tego stopnia, że na rozmaitych forach internetowych nieuczciwi gracze pomstowali wniebogłosy na szkodliwość procederu piractwa. Ale po kolei:

Twórcy gier komputerowych zabezpieczają się przed piratami na rozmaite sposoby. Czasami przegranie płyty, złamanie części zabezpieczeń DRM, podmienienie plików czy wygenerowanie klucza tylko pozornie pozwalają cieszyć się rozgrywką, jaką otrzymują uczciwi nabywcy. Przekonali się o tym choćby fani gry The Settlers 3, gdzie w przypadku wykrycia pirackiego egzemplarza huta żelaza produkowała… prosiaki, uniemożliwiając tym samym ukończenie gry. Równie nieciekawy żywot mieli „alternatywni nabywcy” Serious Sam 3 – w trakcie zabawy przez cały czas na ich bohatera polował gigantyczny skorpion. Takich dowcipnych przykładów, trochę bezradności, trochę złośliwości, a trochę poczucia humoru twórców można na przestrzeni ostatnich lat podawać wiele.

Natomiast odpowiedzialne za Game Dev Tycoon (swoją drogą niesmacznie podobne do wydanej kilka lat wcześniej Game Dev Story) studio Greenheart Games przebiło w tej materii wielu swoich branżowych kolegów. Dosłownie kilka chwil po oficjalnej premierze gry, opublikowali w sieci również jej scrackowaną, podrobioną wersję. Wrzucili na najbardziej popularny serwis z torrentami, a następnie z satysfakcją obserwowali, jak alternatywna edycja rozchodzi się po sieci. Tylko po pierwszym dniu dystrybucji w obu kanałach miała ona zdecydowanie większe udziały w gronie używanych przez graczy egzemplarzy.

game dev tycoon

W trakcie zabawy gracze mogli zajmować się produkowaniem gier, prowadzeniem profesjonalnego studia, współpracą z twórcami nowych platform. Wersja alternatywna różniła się od tej sprzedawanej przez internet tylko jednym detalem. W pewnym momencie, na etapie już dość mocno rozwiniętego biznesu, sprzedaż wyprodukowanych gier zaczęła gwałtownie spadać. Przyczyna? Jak wskazywał komunikat widoczny na ekranie: piractwo!

I teraz wyobraźcie sobie sytuację kiedy tysiące graczy, którzy ściągnęli sobie Game Dev Tycoon z torrentów, zbierają się na forach internetowych, proszą o porady jakie działania podjąć w grze, by przeciwdziałać sytuacji prowadzącej do rychłego bankructwa, wypytując jak w wirtualnym świecie wynaleźć DRM, pomstują przy tym z całego serca, na tych okrutnych piratów, którzy doprowadzają ich do ruiny. To nie żart lub koloryzowana anegdota, całą sprawę na swojej stronie, wraz ze screenami najzabawniejszych postów, opisali twórcy gry.

Cała sprawa spodobała mi się tak bardzo, że postanowiłem ją opisać na Techlaw.pl. Twórcy nie tylko zakpili sobie z osób, które nie uszanowały ich pracy, ale przy okazji zaserwowali piratom potężny przekaz edukacyjny. Być może chociaż część z zainteresowanych zrozumiała, że ich wirtualne studio może istnieć w rzeczywistości. A może nawet to jego grę „podprowadzili” właśnie z torrentów.

Rekord Google w walce z piractwem w 2013 roku

Google kasuje na potęgę, ale duża w tym zasługa także samych użytkowników, którzy zgłaszają się do przeglądarki z roszczeniem o usunięcie określonych treści z wyników wyszukiwania ze względu na naruszanie ich praw autorskich.

W 2013 roku wyszukiwarka pobiła swój rekord, otrzymując 235 milionów zgłoszeń i kasując zdecydowaną większość z opisanych w nich materiałów. W roku 2012 takich zgłoszeń było zaledwie 50 milionów, a w 2011 – 10 milionów.

Niewątpliwie więc świadomość wydawców w tej materii wzrasta, a być może również wiedza o uprawnieniach twórców  wynikających z przepisów prawa. W oparciu o ustawę Digital Millennium Copyright Act (DMCA) w ramach procedury notice & takedown zdecydowany prym w zgłoszeniach wiodły zagraniczne organizacje muzyczne zajmujące się zbiorowym reprezentowaniem twórców muzyki (BPI i RIAA), nie brakło jednak również bogatej reprezentacji producentów utworów audiowizualnych  (FOX, Twentieth Century) czy oprogramowania (Microsoft).

Spośród wszystkich zgłoszeń w minionym roku, Google jedynie 9% z nich uznało za niezasadne. Twórcy wyszukiwarki wyjaśniali, że wciąż starają się, by wyszukiwarka w inteligentny sposób ignorowała nielegalne treści, a procedura usuwania ewentualnych była możliwie szybka i przystępna. Organizacje typu RIAA naciskają jednak na twórców przeglądarki, że te starania to za mało, a dobrym krokiem ku zabezpieczeniu praw twórców byłoby prewencyjne banowanie całych domen, które słyną z pośredniczenia w rozpowszechnianiu pirackich treści.

Fot. tytułowa: Robert Scoble/Flickr ze zmianami, CC BY