W minionym tygodniu pojawiła się informacja, że Unia Europejska po raz kolejny chce regulować i usprawniać rynek nowoczesnych technologii. Tym razem oberwało się głównie aplikacjom mobilnym, które często wprowadzają w błąd co do swojej ceny.

Posiadacze telefonów komórkowych zaznajomieni z systemami takimi jak AppStore czy Google Play kojarzą zapewne programy, szczególnie gry, które umieszczono w katalogu darmowych, lecz dla czerpania przyjemności z ich używania, świadczenie dodatkowych nakładów jest wskazane lub w zasadzie koniecznie. Komisji Europejskiej zależy, by tego typu aplikacje przestały wprowadzać w błąd co do ich rzekomo „darmowego” charakteru.

Póki co ma za sobą już „pokojowe” rozmowy z ludźmi z sektora mobilnego i technologicznego. Wspólnie szukano możliwych rozwiązań na gruncie prawidłowego katalogowania odpłatności programów, jak również ograniczaniu możliwości zakupów przez najmłodszych, wymuszania płatności czy niewłaściwego prezentowania informacji kontaktowych producenta, przez co niemożliwe by było świadczenie usług pomocy technicznej na odpowiednim poziomie. Unia Europejska miewa czasem w kwestii technologii dziwne pomysły, ale zdarza im się też sporo dobrych inicjatyw. Tym razem KE postanowiła zmierzyć się z trudnym tematem ponieważ, tak między nami…

Darmowa aplikacja to biały kruk

Zastanawiam się czy Komisja nie otwiera w ten sposób swoistej Puszki Pandory. Specyfika rynku mobilnego sprawiła, że ich twórcy mogą i chcą w stosunkowo łatwy sposób bogacić się na popularności swojego programu. Dlatego też ciekawi w jaki sposób Unia Europejska chciałaby definiować aplikację darmową. Wśród darmowych aplikacji, za które docelowo nie należy płacić w systemach sprzedaży popularnych producentów telefonicznych, można wyróżnić:

  • Aplikacje darmowe, do których działania nie jest wymagane stosowanie jakichkolwiek opłat
  • Aplikacje darmowe, do których działania nie jest wymagane stosowanie jakichkolwiek opłat, jednakże twórca zachęca do darowizny doceniającej jego ciężką pracę
  • Aplikacje darmowe, do których działania nie jest wymagane stosowanie jakichkolwiek opłat, ale wyświetlające reklamy
  • Aplikacje darmowe, wyświetlające reklamy, ale z możliwością wyłączenia reklam za dodatkową opłatą
  • Aplikacje darmowe, w których część opcji dostępna jest za dodatkową opłatą
  • Aplikacje darmowe, które są wersjami demonstracyjnymi i po czasie wymagają zakupu pełnej wersji programu
  • Aplikacje darmowe, które jednak wymagają płacenia abonamentu, by korzystać z ich usług
  • Aplikacje darmowe, jednak w toku korzystania oparte na systemach mikropłatności (przeważnie gry)
  • Połączone warianty powyższych
  • I inne rozwiązania, o których w braku docenienia kreatywności programistów nie pomyślałem

W mojej ocenie inicjatywa podjęta przez Komisję Europejską jest jak najbardziej słuszna. W chwili obecnej coraz trudniej o naprawdę darmową aplikację. Nie ma nic w tym złego, producenci mają prawo zarabiać na swojej pracy. Jednak klasyfikowanie ich programów w gronie „darmowych” istotnie może wprowadzać w błąd. Jednocześnie powyżej przedstawiłem powszechnie funkcjonujący dziś katalog darmowych programów, z którego jednoznacznie wynika, że w wielu sytuacjach pozorna darmowość może wiązać się z wydatkami ze strony konsumenta.

Martwi mnie, że grono to jest tak rozległe. Prawodawstwo Unii Europejskiej jest nam powszechnie znane. Osobna zakładka dla każdego typu „płatnych darmowych aplikacji” w stosownych usługach zajmujących się ich dystrybucją? Nie takimi wynalazkami raczył nas już Parlament Europejski w swojej nieograniczonej, zbiurokratyzowanej pomysłowości.

Na ten moment Komisja Europejska znajduje się na niegroźnym etapie rozmów, planowania i przyglądania problemowi. Nie wiadomo czy ostatecznie zdecyduje się na dalsze działania w tej sprawie, przekazanie go innym organom lub też pozostanie przy status quo. Z lektury niektórych komunikatów prasowych można odnieść wrażenie, że KE stawia na negocjacje z producentami i edukację ich w materii prawidłowego klasyfikowania takich programów. Oczywiście nie przyniesie to skutku, gdyż twórcy aplikacji od jakiegoś czasu na pozornej darmowości zarabiają więcej niż na profesjonalnej sprzedaży swoich produktów. Dlatego z ciekawością wypatruję działań Komisji w przyszłości.

Fot. tytułowa: Carol Pyles/Flickr  ze zmianami, CC BY-SA 2.0