Sąd: Można nazywać chomikuj.pl piratami
30 maja 2014

Sąd: Można nazywać chomikuj.pl piratami

30 maja 2014

Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał wyrok zezwalający wydawcom na określanie portalu Chomikuj.pl stosującym praktyki pirackie – podaje zaprzyjaźniony portal lex.pl.

Jako student dorabiałem sobie pisząc o technologiach dla popularnych polskich serwisów, m.in. bardzo ciepło wspominam trwającą kilka lat współpracę z benchmark.pl. W jednym z newsów na temat szerzej podejmowanych w tamtym czasie działań związanych z walką z piractwem, opisałem przypadek Chomikuj.pl, który już wtedy poważnie wojował m.in. z Polską Izbą Książki. Serwis rzeczywiście określałem pirackim, wspominałem o Mekce polskich piratów. Nie było w tym żadnej złośliwości, to stwierdzenie wydawało mi się oczywiste, jak pewien znany dziennikarz po prostu mówiłem jak jest. Dlatego też z lekkim niepokojem mój Redaktor Naczelny i ja przyjęliśmy bardzo groźny mail twórców serwisu, którzy nie życzyli sobie tego określeń i gotowi byli wyciągać bardzo poważne konsekwencje prawne, jeżeli w trybie pilnym nie zostanie zmieniony ton informacji. Naturalnie działając w obronie swojego wizerunku mieli sporo racji. Rozumiałem to wtedy, rozumiem to dziś, nie chowam urazy. Natomiast liczę, że i Wy rozumiecie, że z pewną satysfakcją piszę o wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie.

Nazywanie chomikuj.pl pirackim portalem nie narusza dóbr osobistych

W 2012 roku Polska Izba Książki poinformowała na swojej stronie internetowej, że zamierza złożyć pozew przeciwko administratorom serwisu Chomikuj.pl, który został w tym komunikacie określony mianem portalu stosującego pirackie praktyki. Cypryjska spółka FS File Solutions domagała się usunięcia tego wpisu i publikacji przeprosin, ale PIK zdecydowała się iść w zaparte. Sprawa trafiła do sądu, a jej finał poznaliśmy przed kilkoma dniami.

Sąd Okręgowy oddalił powództwo stwierdzając, że wprawdzie dobra osobiste administratorów serwisu zostały naruszone, ale Izba działała w interesie społecznym, a samo Chomikuj.pl jest „biernym hostingodawcą” w związku z czym nie może wyłączać swojej odpowiedzialności w związku z art. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną (notice and takedown).

Biorąc pod uwagę choćby ten drugi argument, spółka FS File Solutions zdecydowała się, prawdopodobnie słusznie, na apelację. Sąd Apelacyjny, początkowo niechętny zainteresowaniu się tą sprawą, ostatecznie uchylił zaskarżony wyrok stwierdzając, że do naruszenia dóbr osobistych w ogóle nie doszło.  Co więcej, sąd miał dokonać pouczenia spółki w zakresie respektowania prawa autorskiego, zwracając m.in. uwagę  – jak podaje lex.pl:

ze istnieje potrzeba odróżnienia hostingodawcy biernego, którego działalność ogranicza się do czynności technicznych od aktywnego, którego zakres działań jest szerszy

Szczerze mówiąc bardzo chciałbym poznać pisemne uzasadnienie wyroku, gdy tylko trafi w ręce Polskiej Izby Książki. Podobnie jak w przypadku sprawy Pana Marcina Węgrzynowskiego (Fryzjer vs ZAiKS) postaram się opublikować je na łamach Techlaw.pl.

Czy chomikuj.pl naprawdę są piratami?

Osobiście uważam, że serwis na przestrzeni ostatnich kilku lat poczynił naprawdę spory postęp w zakresie myślenia o prawie autorskim. Można zaryzykować stwierdzenie, że Chomikuj.pl zmienił się z prawnoautorskiej II Wojny Światowej w coś na kształt… prawnoautorskiego Dzikiego Zachodu.

Każdy serwis umożliwiający hosting plików jest narażony na to, że w ramach jego zasobów będą umieszczane pirackie pliki. Liczą się z tym ustawodawcy na całym świecie i m.in. po to w Stanach Zjednoczonych czy Europie powstała konstrukcja notice and takedown. Administratorzy takich serwisów w trybie natychmiastowym po otrzymaniu wiarygodnej informacji o naruszeniu prawa autorskiego kasują takie pliki – i chomikuj.pl, tak jak cały technologiczny świat, korzysta z tej procedury. Dlatego też nie do końca rozumiem zarzut obu sądów co do bierności hostingodawcy. Co więcej, były podejmowane liczne działania we współpracy z wydawcami, część specjalnie utrzymywanych na serwerach plików to tzw. „fake’i” zachęcające do zakupu legalnej wersji, gdzieniegdzie można też trafić na reklamy sklepów zajmujących się sprzedażą dóbr kultury.

Chomikuj.pl trudno w swojej specyfice przyrównywać do Google Drive, Dropboxa czy innych usług przechowujących pliki w chmurze. Odróżnia je wyszukiwarka indeksująca publiczne zasoby całego serwisu oraz liczne aspekty społecznościowe. W praktyce Chomikuj jest więc bliżej do takiego na przykład YouTube’a. Na YouTube też znajduje się dużo naruszających prawo autorskie treści, z którymi serwis niczego nie robi, a sami twórcy nie podejmują stosownych działań. Filmowy serwis Google stara się natomiast podejmować działania prewencyjne (być może to czyni go czynnym hostingodawcą?) i za sprawą znienawidzonego systemu ContentID skanuje i usuwa pliki, które mogłyby naruszać prawa osób trzecich.

Chomikuj.pl nie są piratami, natomiast dziś jestem lepszym prawnikiem, a i wyrok sądu dodał mi nieco odwagi, dlatego mogę powiedzieć: tak – są Mekką dla wielu polskich piratów. Tłumy użytkowników trzymają tam swoje zdjęcia z wakacji i wypracowania maturalne, ale również tłumy wykorzystują ten serwis w celu realizacji swoich niecnych planów – w taki sposób, że zjawisko to jest powszechnie dostrzegalne nawet dla osób postronnych.

Natomiast sama witryna w świetle ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną robi w zasadzie wszystko, co powinna. Trudno mieć w tej materii szersze zastrzeżenia. Tak naprawdę mamy tutaj klasyczny problem prawny, z którym zmagał się Kim Dotcom, Megaupload, RapidShare i wiele innych środowisk, które w dużej mierze budują swoją pozycję na hostowaniu pirackich plików. Brak nam odpowiednich narzędzi prawnych, które pozwoliłyby rozróżnić, wykazać i wyciągnąć konsekwencje z faktu, że jeden serwis to właśnie z pirackiej działalności uczynił istotę swojego działania, model biznesowy, a dla innego to tylko nieprzyjemny i niechciany element działalności.

Być może ciekawym badaniem byłoby wypisanie największych serwisów hostujących pliki: Vimeo, RapidShare, YouTube, Chomikuj, Dropbox, DailyMotion, MaxVideo, itd., a następnie zadanie sobie prostego pytania – czy gdyby usunąć z niego wszystkie pirackie treści, to ta witryna miałaby w ogóle szanse istnieć w swoim obecnym kształcie? Myślę, że w wielu wypadkach jest to raczej pytanie retoryczne.

Rozumiem złość powodów. W końcu od lat próbują walczyć o dobry wizerunek swojego serwisu, a tu ktoś nazywa ich piratami. Z drugiej strony – w internecie YouTube powszechnie nazywa się serwisem niezbyt rozgarniętych gimnazjalistów, a NK (dawną Naszą Klasę) siedliskiem kur domowych. Autorzy tych witryn nie odbierają tych uwag aż tak bardzo personalnie. Moim zdaniem zupełnie na poważnie sąd miałby prawo przyjąć argument, że na określenie serwisu i jego wizerunek rzutuje też jego społeczność. A ta na Chomikuj.pl, jaka jest, każdy widzi.

Fot. tytułowa: cdrussorusso/Flickr  ze zmianami, CC BY-SA 2.0

Leave a comment
More Posts
Comments
  • Olgierd

    „…dużo nielegalnych treści…” sugeruje, że bezprawne („nielegalne”) są „rzeczy pokazywane” (dziecięce porno, reklama OFE, etc.), natomiast jak rozumiem mowa tu raczej o bezprawnym (niezgodnym z licencją) rozpowszechnianiu tych treści (utworów), które same w sobie (ich treść) są jak najbardziej OK.

    Sęk w tym, że dla 100% jasności przekazu warto unikać publicystycznych zbitek, które mogą prowadzić na manowce.

    Z uszanowaniem, Olgierd :o)

    • Zdecydowanie racja, był to z mojej strony zdecydowanie nieprofesjonalny skrót myślowy, już poprawione i serdeczne dzięki za zwrócenie uwagi!

  • Chomik jaki jest, każdy widzi. Można nawet nie mówić tego głośno, ale i tak wszyscy (łącznie z twórcami serwisu) zdają sobie sprawę, że to przede wszystkim siedlisko nielegalnych treści. Procedura usuwania treści to tylko takie mydlenie oczu, zwykły PR. Tak po prawdzie, serwis z pośrednictwa w dostępie do bezprawnie rozpowszechnionych treści uczynił swój model biznesowy.

  • Tomek

    Fajny artykuł, tylko nie do końca zrozumiał Pan problematykę „bierności hostingodawcy”. Sąd Okręgowy (a potem także Apelacyjny) uznał, że chomikuj.pl to hostingodawca aktywny, którego działania nie polegają tylko na przechowywaniu treści (na tym polega hostingowanie bierne, czy też pasywne), ale obejmują dodatkowo m.in. udostępnienie na stronie internetowej, w określonej architekturze portalu internetowego, która pozwala na przeszukiwanie treści wg. określonej klasyfikacji, a co za tym idzie, nie obejmuje go ochrona z art. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Tomek

Comment