Marketing szeptany a prawo
Wczoraj przeczytałem ciekawy tekst z mocną tezą, że w dzisiejszych czasach opinia na temat towaru w internecie NIC nie znaczy. Niestety, zgadzam się z takim postawieniem sprawy. A czy w takiej sytuacji może nam…
nowe technologie, biznes, prawo autorskie
Wczoraj przeczytałem ciekawy tekst z mocną tezą, że w dzisiejszych czasach opinia na temat towaru w internecie NIC nie znaczy. Niestety, zgadzam się z takim postawieniem sprawy. A czy w takiej sytuacji może nam…
Kiedy półtora roku temu opisywałem sprawę upadku (nie)słynnego Kinomaniaka wydawało mi się oczywiste, że tego typu witryny łamią prawo. Jednakże przez ten czas orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości wyewoluowało w kierunku, który wskazywałby na to,…
Wraz z Przemysławem Pająkiem i należącą do niego grupą Spider’s Web postanowiliśmy rozszerzyć nieco sprawdzoną formułę Techlaw.pl. W ten oto sposób powstał serwis Bezprawnik.pl.
Całkiem niedawno na rynku pojawił się zupełnie nowy komentarz do ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, pod redakcją naukową doktora Damiana Flisaka.
Sąd Okręgowy w Kaliszu wydał jakiś czas temu niezwykle ciekawy wyrok, związany z dowodzeniem faktu autorstwa zdjęcia.
W ciągu ostatnich 20 lat internet niemalże całkowicie zdominował nasze codzienne życie. Owa dominacja związana jest nie tylko z rosnącą popularnością portali społecznościowych takich jak Facebook, Twitter czy możliwością szybkiego porozumiewania się przy pomocy internetowych…
Jak wiecie chętnie wspieram na łamach techlaw.pl rozwój usług, które zapewniają Polakom dostęp do legalnych źródeł kultury (patrz: legalna kultura). Deezer, Spotify, wyczekiwany Netflix czy polski GOG.com to wspaniałe usługi, które w naturalny…
Nie byłby to pierwszy przykład sytuacji, w której internauci swoim zachowaniem wymusili zmiany w prawie, ale pierwszy tak doniosły na gruncie prawa autorskiego.
Ceneo to jedna z najbardziej popularnych w Polsce „porównywarek cen”. Pobierając informacje ze stron rozmaitych sklepów internetowych pozwala na znalezienie internaucie najkorzystniejszej oferty. Nie każdemu się to jednak podoba.
Gdyby powstał kiedyś „Kodeks Internetu” to zaraz po preambule złożonej zapewne głównie z dowcipów o Chucku Norrisie, znalazłyby się przepisy dotyczące konstrukcji notice and takedown, jednego z fundamentalnych elementów współczesnego internetu.