Kilkukrotnie podczas dyskusji na temat prawnych aspektów piractwa komputerowych piratów oczywiście nie broniłem, ale wskazywałem, że nawet potencjalni uczciwi nabywcy nie znajdują się w komfortowej sytuacji – a to dlatego, że nie bardzo mają gdzie legalnie zaopatrywać się w dobra kultury.

Z tego też powodu sporadycznie na łamach Techlaw.pl w dziale nowinki (o wiadomościach z pogranicza prawa i technologii) staram się promować nowe metody dostępu do gier, filmów, seriali czy muzyki. Sporo pisałem m.in. o darmowych audiobookach w Deezer i Spotify, razem z tysiącami Polaków wyczekuję lokalnej premiery Netflixa, ostatnio nieco rozczarowany przyglądałem się premierze polskiej wypożyczalni gier BoxOff Play. Tym razem o systemie, który większości Polaków jest znany, nierozerwalnie połączonym z Androidem Google Play, który co i rusz włącza nowe usługi.

Przed kilkoma tygodniami informowałem na Facebooku o tym, że Google weszło do Polski z usługą Music. To bardzo ciekawy ruch, ponieważ z jednej strony adresowana jest ona dla koneserów streamingu, którzy preferują opłaty abonamentowe (jak na Spotify), a z drugiej – nieco w stylu iTunes – umożliwiają kupowanie pojedynczych utworów oraz całych płyt „na zawsze”.  Dziś, dosłownie kilkanaście minut temu, w naszym kraju dostępna stała się usługa Filmy, z której będziemy mogli korzystać za pośrednictwem wszystkich urządzeń obsługujących Google Play (czyli komputery, tablety, telefony, z czasem zapewne także telewizory).

Google Play filmy

Nowa usługa wirtualnego sklepu Google oferuje setki filmów, wiele z nich w jakości HD. Ceny są różne, najczęściej uzależnione od aktualności i jakości/popularności danego filmu. Zaczynają się już od kilku złotych, aż do kilkudziesięciu w przypadku kinowych nowości. Na cenę może wpływać również wariant zakupu – czy wypożyczamy video tylko na jakiś czas, czy na stałe chcemy dopisać go do naszego konta. Nowinką techniczną jest fakt, że filmy wyposażone są w stosowne napisy w różnych wersjach językowych. Jak podaje zaprzyjaźniony serwis Spider’s Web – na początku około 500 filmów z oferty usługi będzie posiadało polskie napisy, do pozostałych sukcesywnie będą one pojawiały się w przyszłości.

bekarty-google-filmy

Cieszy, że Google przeciera szlaki zachodnim koncernom na rynkach dystrybucji dóbr kultury, takich jak ebooki, muzyka czy teraz filmy. Ceny usługi czasem bywają mocno zachodnie w przypadku książek, jeśli chodzi o filmy – można o nich powiedzieć „uczciwe” – odpowiadają mniej więcej ich rynkowej wartości, bez obecności przesadnie atrakcyjnych promocji. Pewne wątpliwości może wzbudzać uzależnienie ceny od wybranej jakości – SD jest przeważnie tańsza od HD, akurat komercjalizację tego aspektu gigant z Mountain View mógł sobie – w mojej ocenie – darować.

Niestety, Google Filmy nie oferuje tego, czego Polakom brakuje najbardziej i czego naprawdę nie mają jak legalnie oglądać – seriali. Pozostaje mieć jednak nadzieję, że rozwój tego sektora rozrywki przyspieszy decyzje innych usług o wchodzeniu na polski rynek – lub chociaż umożliwianiu dostępu do nich z terenu Polski (czytaj też: Jak legalnie oglądać House of Cards w Polsce).

Filmy w Google Play to na pewno poważny cios w rynek polskich serwisów VOD, które miały przynajmniej kilka lat na stworzenie konkurencyjnej oferty. Tego czasu zupełnie nie wykorzystały, nudząc widzów kilkoma identycznymi produkcjami w ofercie, przeważnie w postaci rodzimych komedii – i to tych drugoligowych.